PRZECENIONE_10 RAZY 10 - Herve Tullet - kolory, kształty, nauka liczenia
Opis
„10 razy 10” to kolejna nadzwyczajna książka Hervé Tulleta z pomysłami do kreatywnej nauki liczenia, poznawania kolorów i kształtów oraz abstrakcyjnego myślenia. Jak zawsze z poczuciem humoru! Odkryj siłę własnej wyobraźni oraz magię zaklętą w książkach Hervé Tulleta, autora bestsellera „Naciśnij mnie”. „10 razy 10” to niezwykle pomysłowa i wciągająca książka pełna poczucia humoru i abstrakcyjnego myślenia. Tylko w niej policzycie do 10 na jednej ręce, a na twarzy zobaczycie więcej niż jeden nos! Liczymy tu nie tylko cyfry, ale też kolory, kształty, uszy, oczy i nosy, księżniczki a nawet ziarnka piasku! Tullet jak zawsze proponuje Wam wspaniałą zabawę! Polecamy dla dzieci od 3 do 6 lat. Recenzja z bloga MAŁA KA(F)KA: „Można liczyć na placach. Albo na patyczkach. Można liczyć na głos. Albo w myślach. Można liczyć właściwie wszystko – krowy na łące, litery w imieniu, kolorowe klocki, minuty, owsiane ciasteczka, nawet w tych ciasteczkach ziarnka słonecznika. Świat cały można przeliczać, na wszelkie sposoby, bo można go w słupku ustawić, a można od razu dziesiątkami. Nie da się uciec od liczenia, nie da się liczenia ominąć. W grze w klasy czy gumę – liczenie jest dość oczywiste W zabawie w sklep też – liczy się pieniądze i ilość sprzedawanych książek. W zabawie w dom liczy się ilość domowników, którzy zasiądą do wyobrażonego obiadu. W zabawie w taniec liczy się takty (nawet jeśli tylko podświadomie). W liczeniu nie chodzi tylko o to, żeby policzyć, żeby poznać liczbę ostateczną, czasem zmienną, a czasem nie. Chodzi też o to, żeby myśleć logicznie, a tego uczy matematyka i to nieszczęsne patyczkami władanie. I tu napotykamy Tulleta. Jak zwykle uśmiecha się pod wąsem, już się szykuje do puszczenia oka, choć jeszcze nie daje po sobie poznać. No bo książkę o liczeniu napisał/narysował. Cóż można tu przekręcić, pokręcić, uczynić zaskakującym? Drodzy Państwo! Przecież to Tullet! On nie liczy ot tak, o niczym – jego liczenie to przyczynek do szukania zabawy, opowieści, to znalezienie w logiczności liczenia małej dziurki i rozszerzenie jej tak mocno, żeby weszło się w wyobraźnię. Bo to takie właśnie z wyobraźnią liczenie. Nie kotki, nie pieski, nie oklepane barany, nie nudne pociągów wagony, nie pociągów kilometry. Bo można liczyć na przykład baśnie. Można liczyć kolory. Można liczyć części ciała - ale kto powiedział, że nos ma być tylko jeden na jednej twarzy? Może być i trzy nosy! A palców u ręki? Tylko pięć? Jak ubogo! Z rozmachem liczmy dziesięć u jednej nawet! Można też liczyć elementy, z których został stworzony świat. Najbardziej ujęły mnie zagadki – liczenie dziewczynek i oczek na kostce do gry, wyszukiwanie trzech serc i jednego słonia. I jeszcze wyścig samochodowy – gdy rozemocjonowani zastanawiamy się, kto pierwszy dojedzie do mety – jedynka czy dziesiątka? I wspaniały, genialny pomysł pt „Gry” - gdy jest jedna osoba, można grać w grę komputerową, gdy są już dwie to w kometkę, trzy w kręconkę, a pięć w grę planszową (itd.). To liczenie jest wypełnione po brzegi nie tylko matematyką, ale też sztuką i trochę poezją. Jest tu nostalgiczny nieco milion ziarenek piasku i bilion – albo i więcej gwiazd... Jest pytanie „co byś kupił za milion?” i tysiąc nóg u krocionoga. I nie przypadkowo chyba tę książkę Tullet zadedykował Nauczycielom. Gdy kolejny raz jakaś pani od matematyki będzie dyktować zadanie o dzieleniu się jabłkami albo o pociągach spotykających się gdzieś i kiedyś, niech pomyśli, że można inaczej, że można z większym rozmachem, że można na kolorowo, na bajkowo, można abstrakcyjnie i 10 razy bardziej interesująco. Albo i 10x10...” Recenzja z bloga KSIĄŻKI NA CZACIE: „Znowu książka, którą ja przejrzałem dość szybko, za to Klara spędziła z nią masę czasu. Różni się ona od poprzednich książek Tulleta, chociaż jest oczywiście tak samo jak pozostałe niesamowicie pomysłowa, wciągająca i przez to trochę przypomina zabawkę”. „Może dziwnie to zabrzmi, ale „10 raz 10” to podręcznik. Jest w nim 10 rozdziałów i kilka tematów jak liczby, kształty, zgadywanki, kolory, ciało, opowieści, itd. Ale mimo, że tematy są niby podzielone na działy to „przełażą” między nimi. I jest to zabawne”. „Powiem szczerze, że sam nie zwróciłem uwagi na wiele świetnych rozwiązań w tej książce. Ale dzięki temu, że jest sobota i czytałem czekając na obiad leżąc na kanapie, słyszałem jak obok Kla i mama bawią się książką. Po pierwsze w książce jest mało tekstu i spora czcionka, więc Klara mogła ćwiczyć czytanie. Jako pierwszy jest rozdział o cyfrach od 0 do 9 i liczbie 10. Potem jest dział z palcami i tu zaczyna się zabawa, bo kto powiedział, że liczenia palców ma się kończyć na pięciu, skoro może być 10 – u jednej dłoni! W rozdziale o kolorach można nie tylko je rozpoznawać i liczyć, ale niektóre też trzeba odnaleźć, a do tego można zobaczyć jak z podstawowych kolorów zrobić inne. W rozdziale ciało konstruujemy potwora a Klara przy okazji uczyła się, że mówi się np. „pięcioro oczu”.,,Potem jest opowieść, którą samemu można sobie opowie